TTG Polska Dziennik Turystyczny

Pasażer otworzył drzwi awaryjne w lecącym samolocie. Linia nie będzie sprzedawać biletów na miejsca przy drzwiach

Samolot Asiana Airlines na pasie startowym
Fot. Wikipedia

Linia lotnicza Asiana Airlines, na pokładzie której pasażer otworzył drzwi samolotu, gdy maszyna znajdowała się w powietrzu, przestanie sprzedawać miejsca przy niektórych wyjściach ewakuacyjnych. 

To efekt niebezpiecznej sytuacji, która miała miejsce w trakcie lotu maszyny południowokoreańskiego przewoźnika Asiana Airlines>>

Linie lotnicze Asiana wstrzymały sprzedaż niektórych miejsc w rzędzie wyjścia awaryjnego w samolotach Airbus A321-200 po incydencie, podczas którego pasażer otworzył drzwi wyjścia awaryjnego w trakcie lotu.

Miejsca, które nie będą już sprzedawane, to te z numerem 26A w modelach samolotu liczących 174 miejsca oraz miejsca z numerem 31A w modelach z 195 miejscami. Oba znajdują się w środkowej części samolotu, najbliżej drzwi ewakuacyjnych po jego lewej stronie. Równolegle do tych miejsc, po prawej stronie samolotu, znajdują się miejsca, na których siedzą stewardesy i stewardzi podczas startu i lądowania.

Do zdarzenia doszło, gdy maszyna podchodziła do lądowania w mieście Daegu na południu Korei Południowej. Na pokładzie znajdowało się 200 osób, w tym 194 pasażerów. Na krótko przed lądowaniem 33-letni mężczyzna prawdopodobnie odsłonił pokrywę dźwigni, a następnie pociągnął za nią, otwierając wyjście awaryjne ponad 200 metrów nad ziemią.

Mężczyzna został aresztowany w niedzielę pod zarzutem naruszenia prawa bezpieczeństwa lotniczego, za co grozi mu nawet 10 lat pozbawienia wolności. Pasażer lotu Asiana Airlines powiedział policji, że otworzył drzwi w samolocie na kilka minut przed lądowaniem w Daegu w Korei Południowej w piątek, ponieważ czuł się „niewygodnie”, „chciał szybko wysiąść z samolotu” i był „zestresowany po niedawnej utracie pracy”.

W wyniku zdarzenia 12 osób doświadczyło problemów z oddychaniem, a dziewięć z nich z tego powodu trafiło do szpitala

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *