TTG Polska Dziennik Turystyczny

Słowacja: Zamki, w których nie straszy

Hotel Grand Vígľaš, Fot. archiwum Hotel Grand Vígľaš

Według jakiego klucza zabrać się do zwiedzania Słowacji? Możliwości jest bez liku – zabytki, skanseny, cuda przyrody… Można też podróżować szlakiem tajemniczych zamków lub miejsc mających długą, ciekawą historię, w których obecnie można wygodnie przenocować. Taką właśnie podróż odbyłam.

Vígľaš: W cieniu murów obronnych

W środku Słowacji, nieopodal miejscowości Zvolen, wznosi się monumentalna budowla. Zamek powstał w XIV wieku. Był dla króla Ludwika I Wielkiego wygodnym miejscem postojów podczas licznych polowań. Z czasem majątek powiększał się, dochodziły do niego kolejne okoliczne wsie i miasteczka. Potężniały też jego mury i wieże obronne, aż w XVI wieku włączono go w pas fortyfikacji antytureckich. Co ważne – nigdy nie został zdobyty!

W XVII wieku trafił do rodziny Esterhazych, którzy przebudowali go w stylu barokowym, zamieniając w luksusową rezydencję magnacką. Niestety, podczas II wojny światowej spłonął. Blask odzyskał całkiem niedawno, kiedy znalazł się prywatny inwestor, który stworzył tu ekskluzywny (cztery gwiazdki) Hotel Grand Vígľaš. Rekonstrukcja jest na tyle udana, że w roku otwarcia hotelu czyli 2014 zdobył on nagrodę publiczności w ogólnokrajowym konkursie na budynek roku.

Zamek w Kieżmarku, Fot. Jaro / Adobe Stock

Kieżmark: Na styku trzech parków narodowych

Kieżmark to świetny punk wypadowy na wycieczki, zwłaszcza trekkingowe – wszak tu krzyżują się drogi wiodące do trzech parków narodowych. Dzieje miasta sięgają XIII wieku. Historyczne centrum, mające status miejskiego rezerwatu zabytków, jest pozostałością po bujnym rozwoju miasta, w którym działało 40 cechów rzemieślniczych zrzeszających światowej sławy fachowców. Warto obejrzeć tu ratusz, bazylikę św. Krzyża z przepiękną renesansową dzwonnicą, słynne liceum ewangelickie, którego biblioteka liczy ponad 150 tys. historycznych wolumenów. A także wpisany w 2008 roku na listę UNESCO ewangelicki kościół artykularny Trójcy Świętej. Zbudowano go z drewna cisowego i czerwonego świerku (bez użycia ani jednego gwoździa) z datków zebranych przez protestantów w Europie Północnej. Słynie z pięknie brzmiących organów z drewnianymi piszczałkami.

Wyliczając tutejsze zabytki, nie można pominąć kieżmarskiego zamku pochodzącego z XV wieku. Wzniesiono go, by bronił miasta przed najeźdźcami. Sto lat później zamek trafił w ręce Hieronima Łaskiego. Ale to nie on, a jego syn współtworzył zamkową opowieść. Olbracht, ladaco i hulaka, szukając sposobu na zdobycie majątku, ożenił się z dużo starszą wdową, Beatą z Kościeleckich. A ona, znudzona brakiem zainteresowania ze strony męża, ruszyła z dworem i kilkoma mieszczanami na wycieczkę w góry. Mężowi nie spodobała się ta samowola i zamknął Beatę w zamkowej celi – podobno z widokiem na Tatry. Dlaczego warto o tym wiedzieć? Otóż Beatę uważa się za dziś za prekursorkę górskiej turystyki. Na zamku warto obejrzeć wystawę zabytkowych pojazdów. Można także wdrapać się na wieżę widokową, zajrzeć do znajdujących się pod nią lochów, a także zamkowej kaplicy.

Hotel Hviezdoslav w Kieżmarku, Fot. Elenars / Adobe Stock

Obracając się wśród tak zacnych zabytków, nie sposób zatrzymać się w „zwykłym” hotelu. Ten niezwykły dzieli od zamku dosłownie kilka kroków – czterogwiazdkowy hotel butikowy Hviezdoslav (nazwa pochodzi od nazwiska znanego słowackiego pisarza) reklamuje się jako „mały hotel z wielkim sercem”. Ma zaledwie 30 pokoi, które rozlokowano w połączonych ze sobą odrestaurowanych kamieniczkach z XVII wieku. Każdy pokój jest inny, każdy urządzony ze smakiem. Hotel słynie też ze świetnej kuchni – odważyłam się zamówić na obiad długo duszone wolowe policzki w sosie. Jadłam je pierwszy raz w życiu i daję słowo – były przepyszne.

W położonej kilka kilometrów od Kieżmarku Białej Spiskiej warto zatrzymać się przy parku w stylu angielskim (stoi w nim kilka bardzo ciekawych rzeźb), który otacza kasztel w Strážkach. Pałacykiem zarządza obecnie Słowacka Galeria Narodowa. Wnętrza wypełniają zabytkowe meble, bibeloty, zegary i portrety z XVII-XIX wieku, a także wystawa poświęcona malarzowi Ladislavowi Medňanský’emu (1852–1919) i jego związkom ze Strážkami.

I jeszcze jeden krótki przystanek – po drugiej stronie ulicy stoi kościół św. Anny z cennym gotyckim ołtarzem skrzydłowym, a obok – renesansowa murowana dzwonnica z przełomu XVI i XVII wieku.

W okolicy są jeszcze dwie historyczne superatrakcje – zamek w Starej Lubowli i skansen u podnóża zamkowego wzgórza, Zamek powstał na przełomie XIII i XIV wieku w celu ochrony szlaków handlowych między Węgrami a Polską. Warto wdrapać się na wieżę, skąd roztacza się wspaniały widok na okolicę, a także zajrzeć do jego komnat i poznać tradycję miejscowego browarnictwa. Natomiast w skansenie za najcenniejsze obiekty uważa sie greckokatolicką cerkiew z 1833 roku, młyn i kuźnię.

Grand Hotel Praha w Tarzańskiej Łomnicy, Fot. D. Olendzka

Tatrzańska Łomnica: Raj nie tylko dla narciarzy

To miejsce jest doskonale znane miłośnikom aktywnego wypoczynku. Położone u podnóża Łomnicy (2634 m n.p.m.) jest mekką narciarzy – na trasach, położonych najwyżej w całej Słowacji, można jeździć aż do maja. Latem licznie wytyczone szlaki zapraszają do wędrówek pieszych.

Wspaniałe widoki na Tatry Wysokie można podziwiać podczas kąpieli w odkrytym basenie z podgrzewaną wodą (także zimą!). Takie możliwości daje Grandhotel Praha. Otwarto go w 1905 roku i od tego czasu zachwyca gości secesyjnym wystrojem, doskonałą kuchnią i obsługą, a także udogodnieniami (np. w sezonie bezpłatne busy dowożą narciarzy do oddalonego o niespełna kilometr najbliższego wyciągu).

W tym typowo turystycznym mieście nie można przegapić Muzeum Narciarstwa i prezentowanej tam wystawy poświęconej sportom zimowym, które uprawiano po tej stronie Tatr. Wśród eksponatów znajdują się np. narty o długości 3,07 m pochodzące z 1885 roku, stare bobsleje, ubiory i elementy wystroju górskich chat. Odtworzono tu nawet warsztat do produkcji nart, kijków oraz butów narciarskich.

Żylina – plac Mariánske Námestie, Fot. Jakub / Adobe Stock

Żylina: Randka przy fontannie

Starówka w tym mieście bez wątpienia należy do najładniejszych na Słowacji. Tutaj wszystkie drogi prowadzą na plac Mariacki, czyli rynek, wokół którego rozciągają się podcienia mieszczańskich kamienic. W jednym rogu rynku stoi ratusz, po przeciwnej stronie – kościół św. Pawła Apostoła i klasztor jezuitów z XVIII wieku. Środek placu wypełnia fontanna. Nie ma się co dziwić, że jest to najbardziej oblegane miejsce w mieście. Ale warto ruszyć nieco dalej.

W oddalonym o kilka kilometrów Martinie koniecznie trzeba zatrzymać się na chwilę w skansenie (Muzeum Wsi Słowackiej). Na rozległym obszarze rozmieszczono prawie 150 chałup i budynków gospodarczych z różnych regionów Słowacji. Jest i dom z pracownią kłobuków (kapeluszy) wytwarzanych z wełny pasących się nieopodal owiec, i uroczy drewniany kościółek z tajemniczym, drewnianym ustrojstwem  przy drzwiach. Okazuje się, że to „rabkacz”, czyli urządzenie, którym z upodobaniem kręcili młodzi chłopcy w celu wywołaniu hałasu. Równie tajemnicza jest stojąca obok piętrowa chata. Wyjaśniło się, że na parterze przechowywano kosze i owoce z okolicznych sadów, a na pięterku „urzędowali”, a raczej ucztowali miejscowi notable. Po wciągnięciu drabiny, po której wchodzili na górę, nikt już nie mógł zakłócić im spotkania.

Jeszcze jedną miejscową atrakcję warto wpisać na listę „zobacz koniecznie”. To znajdujący się na obrzeżach Żylina zamek w Budatinie. Z postawionej w XIII wieku budowli do dziś przetrwała czteropiętrowa wieża romańska. W gruntownie odbudowanym w XX wieku zamku utworzono Muzeum Poważa ze świetną ekspozycją dokumentującą druciarstwo – rzemiosło, które rozwinęło się w okolicy w XVIII wieku. Są tu meble „z epoki”, a także świetnie zachowane stroje noszone na wsi i w salonach.

Na nocleg w okolicy warto wybrać czterogwiazdkowy Château Gbel’any. Z pietyzmem i pomysłem połączono tu nieliczne zachowane zabytkowe elementy (np. belki sufitowe) z nowoczesnym, minimalistycznym designem. W restauracji zachwyca żywa, roślinna ściana (kwiaty posadzone są w rzędach, w specjalnych doniczkach). A kuchnia…  dziwne, że jeszcze nie ma gwiazdek Michelin. Na wewnętrznym dziedzińcu w sezonie letnim organizowane są wieczory degustacyjne, przedstawienia teatralne, koncerty muzyki.

W nowszej części holu, gdzie umieszczono spa i strefę fitness, w ciekawy sposób wykorzystano stare drzewo, które trzeba było wyciąć z powodu choroby. Na wiszącym na ścianie plastrze pnia oznaczono daty pojawiania się kolejnych słojów. To czytelnie pokazuje upływ czasu i życie drzewa.

Wzgórze zamkowe w Nitrze, Fot. TTStudio / Adobe Stock

Nitra: Z wizytą u biskupów

To jedno z najstarszych miast na Słowacji, pierwsza wzmianka o Nitrze pochodzi z 871 roku. Tu także powstał pierwszy kościół chrześcijański na Słowacji. Zamek nitrzański, którego historia sięga XI wieku, zajmuje całe wzgórze. Za mury obronne, na których widać fragmenty fortyfikacji romańskich, wchodzi się przez imponującą bramę z 1673 roku, zwaną bramą Pálffy’ego. Jest tu katedra św. Emmerama i sąsiadujący z nią pałac biskupi. W katedrze zachwyca barokowy wystrój, a szczególnie freski ścienne.

Schodząc w dół przez tzw. górne i dolne miasto dojdziemy do centrum Nitry. Warto tu zajrzeć do Muzeum Ponitrza, które mieści się w neoklasycystycznym gmachu z 1880 roku. Na ekspozycji archeologicznej ciekawe są znaleziska jeszcze z epoki kamiennej i średniowiecza, ale szczególnie atrakcyjnie jawi się część dla dzieci – bardzo pomysłowo pokazano w niej przyrodnicze skarby regionu.

W odległości 15 km na południe od Nitry leżą Mojmírovce. W okazałym pałacu, zbudowanym tutaj w 1721 roku przez szlachecki ród Hunyady, funkcjonuje komfortowy hotel. Dumą rodu Hunyady była duża hodowla koni ras arabskich, hiszpańskich i włoskich. Właśnie w tej posiadłości w 1814 roku odbyły się pierwsze na tych terenach wyścigi konne. Pałac służył także do polowań – widać to od razu po bogatej kolekcji poroży rozwieszonych na ścianach hotelu. Do dyspozycji gości jest świetnie wyposażona strefa sportowa, z boiskiem do koszykówki, a także basenem, którego rozmiar naprawdę robi wrażenie.

Hotel Chateau Belá, Fot. D. Olendzka

Belá: Dla lubiących aktywne życie

Wieś Belá jest oddalona o 12 km od granicy słowacko-węgierskiej oraz o 80 km od Nitry. W dwie godziny można dojechać z hotelu na lotnisko w Wiedniu, a w 90 minut – na lotniska w Budapeszcie i Bratysławie. Skąd? Z mieszczącego się w barakowym pałacu hotelu Chateau Belá. W rankingu miejsc, mogących się pochwalić wyjątkową lokalizacją w otoczeniu zieleni, plasuje się w samej czołówce. Dlatego jest to idealne miejsce dla miłośników turystyki pieszej. Na amatorów trekkingu w okolicy czeka około 40 znakowanych świetnie utrzymanych tras. W Belá można również skorzystać z kortów tenisowych lub kąpieliska, czy wybrać się na spływ rzeczny. Na amatorów nieco mocniejszych wrażeń czekają trasy dla rowerzystów górskich (rowery można wypożyczyć na miejscu) lub instruktorzy paralotniarstwa. W sezonie zimowym większość atrakcji kierowana jest do entuzjastów sportów zimowych. Jest więc ośrodek Vratna i świetnie przygotowane trasy zjazdowe, obsługiwane przez ponad 10 wyciągów narciarskich.

Nocleg w barokowym pałacu z widokiem na przepięknym ogrodem to przeżycie magiczne. Sam pałac odnowiono w 2007 roku. Z każdego zakątka hotelu wyziera przeszłość w postaci zabytkowych mebli, rzeźb, bibelotów. Także pokoje w Chateau Belá wyposażone są w meble z epoki. Wnętrza zdobią eleganckie tapety w paski, na podłodze jaśnieje parkiet, W przestronnej, ozdobionej marmurowymi akcesoriami łazience znajduje się marmurowa wanna.

Hotelowa restauracja Baldacci serwuje tradycyjne dania kuchni austro-węgierskiej – warzywa pochodzą z własnego ogrodu. Tawerna Vinoteca oferuje znakomite wina z hotelowej winnicy. W pałacowej piwnicy odbywają się degustacje win. W hotelu znajduje się też centrum odnowy biologicznej z sauną, łaźnią parową i salą fitness, a na dokładkę – prywatne kino i eleganckie pomieszczenie relaksacyjne z gabinetem masażu.

Wizyta studyjna jest działaniem projektu „Odkryj ukryte skarby pereł turystycznych i podróżniczych” współfinansowanego przez rządy Czech, Węgier, Polski i Słowacji poprzez Granty Wyszehradzkie z Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego. Misją funduszu jest promowanie idei zrównoważonej współpracy regionalnej w Europie Środkowej.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *